PDA

Zobacz pełną wersję : Czy to moga byc objawy stwardnienia rozsianego ?



Candlle
07-10-2010, 23:00
Witam serdecznie :-).

Strasznie sie martwie o siebie i z dnia na dzien jest ze mna coraz gorzej.
Zaczelo sie to jakos w marcu. Zauwazylam to dopiero na kursie na prawo jazdy.
Spogladajac w prawo widzialam podwojny obraz. Rzadko mi sie to zdarzalo i wydawalo mi sie, ze to przez zmeczenie i niewysypianie sie. Jednak sie przeliczylam. Podwojne widzenie zaczelo mi czesciej towarzyszyc. Do tego wszystkiego zaczelo mi sie cos dziwnego dziac z rekami, glownie z lewa. Mialam wrazenie ze jest strasznie ciezka i nie umiem nia dobrze dysponowac. Pracuje w sklepie na kasie. Myslalam, ze to poprostu z przemeczenia. Stan sie coraz bardziej pogarszal. Nie umialam juz sobie zawiazac wlosow gumka, bo dretwialy mi rece i nie dalam rady nimi poruszac, glownie palcami. Do tego jeszcze nie potrafie nic utrzymac w rece, przyklad: lewa reke w ktorej trzymalam zapiekanke musialam podtrzymywac prawa, bo poprostu nie dalam rady ja podnies do gory. A juz nie powiem o pisaniu. Czasem utrzymanie dlugopisu jest dla mnie czarna magia. Dzis to juz jest norma u mnie. Podwojne widzenie gdzie nie popatrze, czy w lewo, czy w prawo czy na wprost, bol oczu, niedowlad konczyn gornych. Zauwazylam ostatnio, ze wychodzenie po schodach sprawa mi wielki trud. Mam takie strasznie ciezkie nogi, gdy je podnosze do gory, by wyjsc na kolejny stopien, ze masakra. Nie dam rady ubrac skarpetki na stojaco, podnoszac noge zgieta w kolanie. Poprostu, nie dam rady ja wystarczajaco podnies by ubrac skarpetke. Zauwazylam tez, ze jak zaczne dlugo rozmawiac, to zaczynam mowic przez nos przy tym sie strasznie duszac i tez ciezko mi jest mowic w sposob plynny. Sprawia mi to wielki trud, by dokonczyc cos opowiadac. Ale dzieje sie tak tylko jak naprawde zaczne dlugo rozmawiac. Dodam tez, ze z oczami mam totalna masakre. Powieki ze mna nie wspolpracuja tylko walcza. One sie chca zamykac, a ja je probuje otworzyc. Przegrywam. Bol niesamowity. Dodam tez, ze przy kapieli niedomykaja mi sie powieki. Zamykam je z calych sil, a woda i tak sie dostaje jakby byly 'niedomkniete'. Juz nie wspomne o dretwieniu twarzy gdy zaczynam sie szeroko smiac.

U okulisty sie wybralam zaraz przy pierwszych objawach pogorszeniu wzroku. Ale zapewniala mnie, ze nic mi nie jest i ze wszystko wporzadku. Ze to minie. Przypisala mi jakies krople, ktore nic nie daja. Jednak nie minelo tylko sie pogorszylo.
Wyczytalam w internecie, ze takie objawy jak mam to objawy stwardnienia rozsianego. Boje sie strasznie. Wie ktos co mi jest ? Albo co to najprawdopodobniej jest ? Mial ktos tak ?
Bardzo prosze o odpowiedz.

Pozdrawiam serdecznie :-)