Cześć. Piszę na forum bo już nie mam sił i pomysłów jak ratować mojego ojca. Nie mam pomysłu i w tej chwili patrzę jak zanika w oczach. Może ktos z Was będzie w stanie mi coś cennego podpowiedzieć?
Otóż mój tata 79 lat. Poważnie zachrował od roku. Jeszcze w lecie ubiegłego roku był normalnie sprawnym człowiekiem, bardzo czynnym, jeździł na działkę itp. Wszystko zaczęło się w grudniu 2009 od powtarzających się pekąjących żyłek w oku no i dosyć wysokim ciśnieniem nawet 180/120.
Będąc u lekarza po zbadaniu krwi tata dostał całą listę leków w tym na nadciśnienie, cholerterol, potas, cukier. Po kilku tygodniach od przyjmowania tabetek zasłabł i wyladował w szpitalu. Stwierdzono b. niski poziom potasu 2,2 i podejrzenie zatrucia statynami (tabletki na cholesterol). Pobyt w szpitalu był w lutym 2010. W szpitalu stwierdzono nadciśnienie IIkl oraz cukrzycę t.2. oraz ukrytą nadczynność tarczycy. Wykryto też niedokrwistość makrocytarną. Podejrzewano problemy z nerkami - kreatynina 1.7 - 1.3. Po wyjściu ze szpitala, leczenie zostało zmodyfikowane zostało podjęte leczenie nadczynności tarczycy radioaktywnym jodem. Jod podano w maju 2010r.
W trakcie leczenie farmakologicznego podejmowaliśmy próby unormowania stanu potasu, ciśnienia i cukrzycy z różnym skutkiem, ale mniej więcej udało się w końcu po zmianie leków nieco unormować wyniki krwi. Cuker, cisnienie, potas jest w normie (przy stałym podawaniu leków)
Niestety z miesiąca na miesiąc tata cały czas słabł i się męczył. Podejrzewaliśmy że są to problemy endokrynologiczne - tarczyca. Jednakże po leczeniu jodem w tej chwili wyniki FT3 i FT4 są w normie. Po kilku konsultacjach lekarskich udało nam się tatę ulokować na oddziale geriatrii w klinice (sierpień 2010). Tam został przebadany pod względem nowotworu układu pokarmowego - nic nie stwierdzono. Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu tata wrócił do domu i już nie mógł chodzić wogóle, od tej pory jest leżący. Zaczął się wyścig z czasem i próby zdiagnozowania. Ostatnim podejrzanym były gruczolaki kory nadnerczy. Przeprowadzona w październiku 2010 TK jamy brzusznej nie wykazała żadnych nieprawidłowości w korze nadnerczy oraz w trzustce, wątrobie itp. Stwierdzono jedynie zacienienie na płucach (w poprzednich badaniach szpitalnych tego nie było). Włączono leczenie antybiotykiem - zacienienie jest mniejsze. Niestety stan ojca ulega ciągłemu pogorszeniu. Nie znamy przyczyny. Tatę nic nie boli, a silna depresja która mu towarzyszy znacznie utrudnia leczenie. Ostatniojeszcze raz wylądował w szpitalu w zwiazku z dużym osłabieniem, ale nic dodatkowego w szpitalu nie wykryli poza tym co było wiadome. Pomóżcie proszę jeśli przychodzi Wam cos do głowy, gdzie mogę jeszcze szukać pomocy, co warto jeszcze sprawdzić?
Byłem na konsultacji u geriatry, endokrynologa, pulmonologa, onkologa.
Endokrynolog jedynie co to wskazał, ze może brak jest witamin i zelaza. Natomiast lekarz POZ nie zapisuje zelaza bo nie widzi potrzeby. Na moją prośbę zapisał zastrzyki B12, jednakze stan stale sie pogarsza, tata traci siły z dnia na dzień, chociaż nie traci na wadze i nic go nie boli. Czuję się bezsilny, proszę o dobre słowo. Dziękuję.