Witam,
niedawno miałem zapalenie górnych dróg oddechowych (to diagnoza lekarza) i kiedy na to chorowałem, to często budziłem się ze zdrętwiałą ręką (takie jakby niedokrwienie), po wyzdrowieniu z tej choroby zasadniczo to minęło, chociaż nadal czasem jeszcze budzę się z dłonią lekko zesztywniałą i muszę ją parę sekund rozruszać. Jednocześnie po przejściu tej choroby zaczęło mnie jakoś wszystko swędzieć - takie jakby ukłucia komara na całym ciele, a nawet w jamie ustnej. Aptekarz powiedział mi, że to może być jakieś uczulenie, że może antybiotyki mnie osłabiły i dał mi potas. I faktycznie po zażywaniu tych tabletek swędzenie jakby zmalało, ale może to efekt placebo? A wczoraj skojarzyłem, że przecież takie swędzenie często jest również wtedy, kiedy krew dobrze nie dochodzi, bo np. się siądzie na własnej nodze. I to by się jakoś może wiązało z tym drętwieniem ręki podczas choroby i lekko również po niej? I że to przypomina nie tylko swędzenie po komarze, ale jakby zimna kropla deszczu spadła na skórę w tym miejscu.