Jakiś miesiąc temu zaczęła się u mnie chrypka (a raczej taki łamliwy głos) poszłam po tygodniu do lekarza.
Lekarz rodzinny przepisał bioparox i jakieś do ssania, nie przeszło czułam jeszcze bardziej podrażnienie , więc [poszłam do laryngologa prywatnie i mówię jak jest, że jeszcze w dodatku krwawienie z nosa ale to krwawienie takie z wydzieliną ropną,pani dr badała i powiedziała,że to fałdy głosowe się nie schodzą lub na tle nerwowym.Pani dr myślała pewnie że ja podejzewam "COŚ" na krtani, a mnie raczej o gardło chdziło i nie migdały. Przepisała mi pani dr. płyn do płukania i homeovox jak się niemylę, niby ta chrypka przeszła na trochę i to wszystko.
Po półtora tygodnia to znaczy teraz w czwartek, a dziśjest sobota. Poszłam znowu i powiedziałam że na tyle gardła mam raczej takie twarde i to mnie tam uwiera. Pani dr mówi że tak ma być bo tam jest kręgosłup w dodatku podrażnione i stąd pewnie ta chrypka(ten łamliwy głos) przepisała mi takie leki w ampułkach, ale i tak byłam niespokojna do tego stopnia, że mąż poradził mi iść znowu bo zna dobą laryngolog więc poszłam już i to samo nic nie zobaczyła i twierdzi również , że 99,98%, że na pewno tam żadnego raka niema a od wczoraj mi się tak dziwnie wszystko przełyka jakby z oporem.Ja się pytam czy ci lekarze mają rentgen czy tomograf w oczach. Nie mam siły ja oczywiście nie podważam opini lekarzy ale ja jestem pewna, że jak by u nas w kraju choćby profilaktycznie raz do roku robiono tomograf to nie było by takich dramatów , niepewności stresu, jestem kobietą, mam 30 lat i 2letnie dziecko.( Wszyscy mówią że fanaberyzuję.
Wiem że to jest już na tym etapie praktycznie nie do wyleczenia, a objawy są nie charakterystyczne i to jest najgorsze bo lekarze będą zwalać to na takie banały niestety.