Dzień wieczór!
Mam 27 lat i problem natury intymnej.
Od kilku miesięcy uprawiam z dziewczyną peting, a od około 2 miesięcy zauważam u mnie pewne, niepokojące objawy, zmiany.
Otóż często podczas wspólnych pieszczot moja dziewczyna siada na mnie w bieliźnie w pozycji "na jeźdźca" i imituje ruchy frykcyjne (zaznaczam, że ja nie jestem w jej wnętrzu).
Sprawia to nam obojgu dużą przyjemność, ale myślę, że nie wpływa to dobrze na mojego penisa.
Czasami podczas takich zabaw moja partnerka siedząc na mnie, dosyć mocno zgniatała swoim ciężarem mój narząd, który był w pełnym wzwodzie.
Teraz, od około 2 miesięcy mój penis jest mniej czuły na dotyk i mam problem z osiągnięciem pełnego wzwodu.
Jestem pewien, że jeszcze nic złego się z moim członkiem nie wydarzyło. Na pewno nic w nim nie pękło, nigdy nie poczułem też żadnego bólu, tyle że teraz jest mniej podatny na bodźce, które wcześniej powodowały 100 % erekcję. Obecnie na podniecenie się potrzebuję znacznie więcej czasu i "starań", a mój wzwód wynosi tylko ok. 80%. Z trudem się podniecam.
Tak jakby mój penis nie miał ochoty na zabawę, a po niej bardzo szybko opada i jest wielki problem, żeby podniósł się na nowo, co kiedyś nie miało miejsca. Także moja rzołądź jest o wiele mniej czuła, bledsza i jakby mniej ukrwiona.
Mam wzwody nocne, ale i one po przebudzeniu mijają szybciej niż dawniej.
Dodam , że wcześniej nie miałem żadnych problemów ze wzwodem, wystarczyły mi myśli erotyczne, a teraz?...
Dlatego mam kilka pytań:
1. Czy to możliwe, że przez taki nacisk coś zostało nadwyrężone?
2. Czy można to jakoś naprawić, czy to minie?
3. Czy powinienem udać się do lekarza, urologa, seksuologa albo innego?
4. Czy obecnie zaprzestać prób podniecania, kontaktów z dziewczyną czy też przeciwnie?

Bardzo proszę o szybką odpowiedź. Boję się, że coś mi jest i że już nigdy nie wróci do normy, albo że się jeszcze bardziej pogorszy.
Z góry dziękuję, pozdrawiam i życzę powodzenia.
Marcin