Witam.
Pierwsze oznaki łysienia pojawiły się już parę lat temu. Mniej więcej w wieku 18 , 5 lat używałem Nanogenu, by maskować małe, wysłysiałe miejsca na głowie. Nanogen to bardzo dobry specyfik, ale oczywiście nie na dłuższą metę. Potem zdecydowałem się skorzystać z usług Ryszarda Gzeli ( klinika Handsome Man), którego absolutnie odradzam wszystkim, jest to zwykły naciągacz. Od roku muszę już golić głowę na łyso, a od listopada używam kosmetyków z sieci Marbo. (alopecia home)
Problem polega na tym, że niespecjalnie widzę jakieś wielkie rezultaty, mimo, że używam tego od listopada, jak wspomniałem. Tylko mnie już kurwica strzela, bo "wszystko wymaga czasu" itd. Efektów jak mówię, większych nie widzę. Proszę o opinie, czy jest wogóle po co się łudzić, że przyniesie to ( czy coś ewentualnie innego, nie muszę wspominać, że Skrzypovity czy inne gówna też brałem wcześniej) jakikolwiek WIDOCZNY efekt. Dodam, że w moim przypadku łysienie jest genetyczne, bo mój ojciec i jego ojciec stracili włosy we wczesnym wieku ( nie wiem jak to było u dziadka, ale ojciec stracił włosy jak poszedł do wojska).
Chciałbym więc usłyszeć, czy jest jakakolwiek szansa, że odzyskam włosy, z resztą niczego specjalnego nie wymagam, bo wszyscy moi rówieśnicy mają normalną fryzurę, nie znam nikogo, kto by w tym wieku był łysy, zresztą starsze ode mnie osoby mają normalne włosy. A jak wspomniałem wydałem już na różne kuracje trochę pieniędzy, ale nie to jest w sumie najistotniejsze. Chodzi mi o to, czy jest się wogóle po co łudzić, że będę miał jeszcze normalne włosy.