witam. mam 16 lat. 5 dni temu wróciłam z nad jeziora, tam przez jakies 3 dni miałam podwyższoną temperaturę. wróciwszy do domu mama zauwazyła ze mam spuchniete oczy . lekarz podejrzewa mononukleozę, ale objawy się nie zgadzają. mam: powiększone węzły chłonne, podwyższoną temperaturę, od paru godzin "suchość w nosie". żadnych wysypek, bólu brzucha czy gardła i plamek na migdałkach. mało tego, na wyniku badań morfologicznych jest napisane, że "NEUT" wynosi jedynie 3,8 (a z tego co wiem powinno się mieć ok 6). wraz z mamą robimy co w naszej mocy żeby pozbyć się objawów (okłady z octu, dużo witamin, ziółka i takie tam. a na oczka przepisano mi krople; dicortineff czy jakoś tak).

Węzły chłonne się zmniejszają, gorączki coraz niższe. w tej chwili 36,9 stopni , a przedostatniej nocy temperatura doszla do 39 stopni. moje samopoczucie jest bardzo dobre, mam normalny apetyt, a oczy są coraz mniej opuchnięte. teraz jedyne co mi dolega jako tako to ta suchość w nosie. za 4 dni idę na badanie krwi.

chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat, czy to może być ten wirus ? lekarze u których byłam nie popisali się wiedzą dot. tej choroby, jedyne co to zalecili mi izolację.dowiedziałam się, ze z badań które niedługo wykonam będzie wiadomo, co dalej (albo poziom NEUT sie nie podniesie i jestem chora, albo robimy kolejne badanie, na którego wynik czeka sie 2 tygodnie -.-) wiem że to durne, ale sa wakacje, dwa dni temu miałam jechać na wczasy i nei chcę siedziec caly czas w domu tylko dlatego ze nie wiadomo czy jestem chora czy nie.

dodam jescze że jakos w kwietniu moja kolezanka miala tę chorobę. ok 2 miesiecy temu się z nią widzialam i niewykluczone a nawet pewne ze pilysmy z jednej butelki czy cos.

z góry dziękuje za odpowiedzi.