od około miesiąca zauważyłam u siebie powięszone podbrzusze, do tego mam ogromne kłopoty z wypróżnianiem się, często oddaję mocz (nie jest to bolesne), męczą mnie gazy (pojawiają się bardzo często) jednak wygląda na to, że problem nie leży po stronie układu pokarmowego - USG w porządku, badanie kału nic nie wykazało... od pół roku jestem nieaktywna seksualnie, regularnie miesiączkuję, nie mam upławów, zbliża mi się miesiączka więc nie ma chyba sensu w tej chwili pędzić do ginekologa? pytanie właśnie - czy to w ogóle możliwe aby problem leżał po stronie ginekologicznej?