Gdy byłem mały, miałem częściową stulejkę i musiałem ściągać sobie napletek [nakaz lekarza]. Bolało mnie to i zaprzestałem.
W wieku ~10 lat podczas kąpieli ściągnąłem napletek. Później nałożyłem i ponownie ściągnąłem. Nie sprawiało to problemu.

Teraz mam 14 lat. Gdy członek jest w stanie spoczynku bez problemu i bez żadnych komplikacji mogę ściągnąć napletek [czasem sam wraca po chwili na swoje miejsce].
jednak w czasie wzwodu zaczynają się problemy. Mam wtedy lekkie bóle towarzyszące ściąganiu napletka. Oprócz tego gdy już zejdzie boli mnie penis. Po chwili robi żołądź i zwinięty napletek robi się bordowy, miejscami siny, jakby nie dopływała do niego krew. Nie mogąc wytrzymać muszę "nałożyć" [nie wiem jak to inaczej nazwać] napletek na żołądź i wtedy natychmiastowo ból ustępuje.

Oprócz tego nie potrafię oddawać moczu w linii prostej [rozpryskuje się na boki/rozdziela się na 2 strumienie/leci w bok]. Gdy lekko ściągnę napletek problem się zmniejsza lub znika.
Gdy dochodzę sperma spływa zamiast wystrzelić , spływa[czasem strzela, jednak wyjątkowo nisko]. Niedawno przez tydzień się nie masturbowałem i tak samo nie mogłem wystrzelić [choć spermy było dużo].

Moje pytanie brzmi: Czy powinienem odwiedzić Urologa osobiście i umówić się na zabieg ??