Witam, jestem w dość kłopotliwej sytuacji, mianowicie moja matka lat 46 od około roku uskarża się na ból brzucha. Sytuacja jest o tyle skomplikowana że za żadne skarby nie chce pójść do lekarza (jest dość dziwnego zdania że, woli sobie spokojnie umrzeć niż latać po lekarzach i wtedy dopiero się wykończyć - nawet tego nie skomentuje) Niemniej, pomimo wielu prób i próśb, stało się niemożliwe aby poszła do lekarza.
Powracając do meritum, z tego co wywnioskowałem, mama uskarża się na bóle całego brzucha - gdy ostatnio dotknąłem jej brzuch, powiedziała że bardzo ją to zabolało, gdyż jak tłumaczy - bolą ją "kobiece sprawy". Na bóle uskarża się najbardziej podczas okresu, natomiast sądząc po jej zachowaniu boli ją praktycznie cały czas. Zapewne mogę się mylić, ale podejrzewam że jest to rak jajników(przemiany menopauzyczne nie trwałby ponad rok), lecz problem w tym iż nie wiem jak to dokładniej zdiagnozować. Czy macie jakiś pomysł, cokolwiek, co zrobić? Naprawdę jestem zdesperowany i nie wiem co zrobić, w końcu tu chodzi o moją matkę...