Witam wszystkich.Nie wiem czy dobry dział ale neurologi nie znalazłem.
We wrześniu miałem "wypadek"( cudzysłów ponieważ żadnego urazu nie było a nie wiem jak to nazwać).
Wyjechałem do pracy ( 200km od miejsca zamieszkania).
Pierwszy dzień wszystko okey na drugi dzień zaczęły się problemy:
chodziłem jak nie przytomny
jak ktoś coś do mnie mówił musiałem się zapytać co chce ( pomimo że wyraźnie słyszałem co ta osoba mówiła)..
Trzeciego dnia było lepiej chociaż też lekko przyćmiony byłem.
Czwarty dzień już wszystko przeszło.
Dzień piaty tak do południa okey ale potem znowu to samo co 1 dnia pracy tylko jeszcze mniej kontaktowałem.
Teraz najważniejsze.
Dzień szósty wstając rano czułem się tragicznie postanowiłem się zwolnić i iść do lekarza.
Lecz okazało się że się całkowicie zwolniłem z roboty.
Nie pamiętam wogóle rozmowy z szefową.
Teraz opiszę co pamiętam sam:
Po zwolnieniu się spakowałem rzeczy ( znaczy się wziąłem co miałem w torbie większość i tak została nie potrafiłem się spakować poprostu).
Ubierałem się ponad godzinę.
Okey wyszedłem i musiałem komunikacją miejska jechać na dworzec pks.
Miałem tylko 1 przesiadkę.
Pamiętam jazdę pierwszym autobusem ale drugim już nie.
Wiem że wysiadłem tam gdzie miałem czyli na dworcu zachodnim w warszawie.
Potem pamiętam 2 godzinna przechadzkę po tunelach ( z przystanku na dworzec szło się tunelem ).
Normalnie droga ta to 5 minut.
Setki razy byłem w Warszawie.
Dotarłem na dworzec więc pora kupić bilet.Ale dokąd?
Kupiłem bilet powtarzając po facecie który przede mną kupował poprostu.
Potem siedziałem godzinę na poczekalni gapiąc się a to w zegar albo w bilbord reklamy jakiejś sieci komórkowej.Ale pomimo patrzenia na zegar nie wiedziałem która godzina.
W końcu poczułem się tak źle że zaczepiłem trzy kobiety z proźbą o pomoc.
Wezwały karetkę.
W karetce nic się nie działo zawieźli mnie na pogotowie.
Tam wmawiali że się naćpałem ale wkońcu zrobili badania i wyszło że nie brałem nic.
Miałem niski puls ekg tez nie za bardzo i braki potasu.
no i czułem się tragicznie zalecili wizytę u neurologa i kardiologa.
Nie zatrzymali mnie.
Ubrałem się i wyszedłem i tu się kończy serial potem krótki zwiastun że idę po wiadukcie moście jakimś.
Na końcu znajduje się na dworcu pks ( zachodni spowrotem).
Miedzy czasie dzwoniłem do dziewczyny żeby przyjechała po mnie bo ja nawet nie wiedziałem do którego autobusu wejść.
Dziewczyna dzwoniła do mnie co 5 minut z czego sam odebrałem może dwa połączenia resztę mnie zaczepiali że mi telefon dzwoni.
Samopoczucie dalej do niczego.
W końcu dotarła dziewczyna drogi do domu nie pamiętam dopiero dzień następny i 3 kolejne które wyglądały tak:
spać jeść toaleta spać jeść toaleta itd.
Po tych dniach
Wizyta u neurologa:
Lekarz stwierdził stan pomroczności ciemnej ( czy coś podobnego)
z podejrzeniem padaczki.Lekarz neurolog starsza kobieta około 60 nie mogła wyczuć pulsu wezwała do tego pielęgniarkę puls też jeszcze nie w normie za niski.
Wypisał clomzepanum 5mg.oraz tomografię i eeg głowy oraz wysłał też do kardiologa.
Ależ mi ulżyło jak wieczorkiem wziąłem lek w końcu kontaktowałem ale ma on skutki uboczne pieczenie oczu.
Kardiolog:
Wypisał potas i zlecił echo serca oraz holtera.
Wyniki badań ( jak juz brałem lek clonazepanum)
tomografia wszystko okey
eeg cystuję "uwidoczniona lekka sinusoidalna" ale podpis badania że mieści się w normie
echo serca okey
holter ( dopiero 17 będzie robiony )
Według badań jest w normie wszystko
Jestem osobą nerwową bardzo moja matka miała nerwicę
czy możliwe że ja tez mam??
Na konsultacje z psychologiem tez czekam.
Ktoś może miał z podobna sytuacja doczynienia ?
czy możliwe że był to jednorazowy przypadek?
Mam 22 lata 3 letniego syna na utrzymaniu muszę pracować a obecnie w trakcie diagnostyki żaden lekarz medycyny pracy nie pozwoli mi pracować
Prosze nie mówcie że osoby chore też pracują owszem ale te u których wiadomo co się dzieje.
Obecnie jestem trochę przymulony dłużej wszystko robię ale mam kontakt z otoczeniem ale cały czas biorę ten lek od neurologa


LinkBack URL
About LinkBacks
Odpowiedz z cytatem