Moj brat mial wypadek samochodowy. Skutek kosc udowa strzaskana na miazge. Lekarze zastapili kosc zelaznymi pretami i po 4 miesiacach postawili go na nogi. Niestety okazalo sie, ze kosc w miejscu zlaczen ulegla duzemu odwapnieniu, a prety nie wchodza centalnie w kosc tylo stykaja sie z nie po bokach, co utrudnia "zlanie sie" calej konstrukcji. Nastepna wizyta za dwa miesiace i wtedy zapadnie decyzja, czy kosc zostanie "zacementowana", zeby to utzrymac, czy bedzie nowa operacja. Z racji przesuniecia pretow noga jest krotsza az o 2 cm. Czy mozna bylo tego uniknac? Czy to byl blad lekarski? Podczas rehabilitacji nikt nawet nie obejrzal zdjec i kazali mu chodzic o jednej kuli! Wedlug hirurga, to byl cud, ze sruby nie strzelily, bo wtedy tu juz nie byloby co ratowac. Dziekuje za pomoc.